Znaleziono szczątki w Watykanie. To może być początek trzęsienia ziemi w Stolicy Apostolskiej

Paweł Kalisz
W Watykanie podczas prac remontowych znaleziono tajemnicze ludzkie szczątki na terenie nuncjatury apostolskiej Villa Giorgina. Nieoficjalnie mówi się, że mogą to być kości zaginionej przed laty Emanueli Orlandi. Jeśli to się potwierdzi, Watykan czeka porządne trzęsienie ziemi, a skandal może sięgnąć bardzo wysoko.
W Watykanie podczas remontu znaleziono tajemnicze szczątku ludzkie. Prokuratura próbuje ustalić, czy to kości zaginionej w 1983 roku Emanueli Orlandi. Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta
W Wiecznym Mieście robotnicy dokonali makabrycznego odkrycia. "W eksterytorialnym budynku należącym do Watykanu znaleziono ludzkie kości. Trwają badania, by ustalić, czy są to szczątki zaginionej w 1983 roku córki pracownika Stolicy Apostolskiej Emanueli Orlandi" - podała we wtorek agencja Ansa.

Emanuela Orlandi była obywatelką Watykanu i córką urzędnika kurii rzymskiej. Ostatni raz widziano ją, jak wracała z lekcji muzyki do domu 22 czerwca 1983 roku. Jedna z wersji jej zaginięcia mówiła, że po zakończeniu lekcji dziewczyna wsiadła do BMW prowadzonego przez smukłego mężczyznę o pociągłych rysach twarzy.


Inna wersja głosi, że Emanuela zginęła krótko po spotkaniu z pewnym oficjelem Stolicy Apostolskiej. Ta wersja była zresztą rozbudowywana o wątek seksualny. Jak było naprawdę nie wiadomo, ale być może badania znalezionych na terenie Watykanu szczątków pozwoli wyjaśnić wiele kwestii.

Na razie nie wiadomo, czy znalezione szczątki to właśnie Orlandi. Włoskie media podają nawet, że nie wiadomo, czy to szczątki tylko jednej osoby, czy może wielu. Na razie wiadomo, że rusza śledztwo, a Watykan deklaruje pełną współpracę. Jeśli to są kości zaginionej dziewczyny, przez Stolicę Apostolską przetoczy się potężna burza.

Według dziennikarza Pina Nicotriego, dziewczyna padła ofiarą siatki księży, którzy potem celowo naprowadzili śledztwo w sprawie jej zaginięcia na wątek zamachowca Mehmeta Alego Ağcy. Papież Jan Paweł II spotkał się z rodziną Orlandi rok po zaginięciu Emanueli i wskazywał, że mogła paść ofiarą międzynarodowego terroryzmu.

– To powiedział sam Jan Paweł II, dlatego uwierzyliśmy bez zastrzeżeń. Problem polega na tym, że od tego czasu Watykan odmawia udzielania nam jakichkolwiek informacji – podkreślał wielokrotnie w wywiadach Pietro Orlandi, brat zaginionej.

źródło: Roma Today